- Boksowanie przed takim tłumem w Ameryce to rzecz bezcenna, a poza tym po pierwszej walce musiałem dać Mollo rewanż. To naprawdę wymagający przeciwnik i prawdziwy twardziel. Szykuje się dobra walka - mówił na ostatniej konferencji prasowej Artur Szpilka (15-0, 11 KO), który jutrzejszej nocy w Chicago po raz drugi skrzyżuje rękawice z Mike'em Mollo (20-4-1, 12 KO).
- Na chwilę obecną koncentruję się tylko na tym pojedynku i nawet nie interesuje mnie co dalej. Jestem natomiast przekonany, że znokautuję Mollo po raz drugi - dodał Polak.
- Po pierwszej porażce teraz już wiem jak należy boksować przeciwko mańkutowi. Nigdy wcześniej tego nie rozpracowywałem. Sparowałem z Luisem Ortizem, a on przecież jest dużo lepszy niż ten dzieciak z Polski. Tym razem walka będzie wyglądać inaczej. Jestem co prawda większy niż pół roku temu, lecz mimo to moja forma jest znacznie wyższa niż w lutym. Cholera, po raz pierwszy w życiu mam "kaloryfer" na brzuchu. W pierwszej naszej potyczce miałem problemy z kontuzjami, walczyłem nie tylko ze Szpilką, ale również z sędzią, teraz natomiast jestem w lepszej formie i trenowałem pod kątem zawodnika leworęcznego. W piątek zranię tego chłopaka - odgraża się natomiast Amerykanin.