Malik Scott (35-1-1, 12 KO) miał uzasadnione pretensje do sędziego Phila Edwarda za zbyt wcześne zastopowanie akcji, ale potrafił też docenić klasę swojego pogromcy, Derecka Chisory (17-4, 11 KO).
- Słowa uznania dla Chisory i jego trenera. Wykonali kawał roboty i pokonali mnie. Dereck to prawdziwy twardziel, naprawdę groźny pięściarz. Życzę mu jak najlepiej, choć bardzo chciałbym podjąć próbę zrewanżowania się mu za tą porażkę - mówił na konferencji prasowej Amerykanin, który poniósł pierwszą porażkę w zawodowej karierze. A co na to Anglik?
- Teraz nie ma czasu na taką walkę. Ja mam zadawnione porachunki z Witalijem i będę dążył do takiego rewanżu.