Zupełnie bez echa przeszło ogłoszenie przez Karoly Balzsaya (25-2, 18 KO) zakończenie kariery sportowej, co odnotowała jedynie węgierska prasa. Do takiego kroku zmusiły go problemy zdrowotne, przez które już na początku listopada został pozbawiony tytułu federacji WBA.
Balzsay dwukrotnie sięgał po tytuł mistrza świata kategorii super średniej. W styczniu 2009 roku wypunktował bardzo groźnego Denisa Inkina, odbierając mu pas WBO i kończąc jego ciekawą karierę. Po udanej obronie i nokaucie na Maselino Masoe, spotkał się z Robertem Stieglitzem. Początkowo robił z nim co chciał, boksował efektownymi seriami, ale "wystrzelał się" i został nieoczekiwanie zastopowany przez kolegę z drużyny. Trzy miesiące później został chyba już spisany na straty, bo będąc lepszym w ringu został ogłoszony przegranym w starciu z innym Niemcem, Eduardem Gutknechtem.
Karoly po dwóch zwycięstwach przed czasem zdołał odzyskać tytuł - tym razem w wersji WBA Regular, pokonując na wyjeździe na punkty niezwyciężonego dotąd Stanislawa Kasztanowa. Dziesięć miesięcy temu Balzsay w dobrym stylu pokonał jeszcze cenionego Dimitri Sartisona przez TKO w ostatnich sekundach walki i od tego czasu już się nie pokazał kibicom.