GAMBOA DLA BRADLEYA? NO CHYBA, ŻE JEDNAK FLOYD MAYWEATHER

Redakcja, ESPN

2013-01-20

Kilka dni temu Bob Arum zapewniał, że najbliższy rywal Timothy Bradleya (29-0, 12 KO) będzie naprawdę kimś ze znanym nazwiskiem. Wczoraj pojawiły się niesprawdzone pogłoski o tym, że mógłby nim być boksujący aż trzy kategorie niżej Yuriorkis Gamboa (22-0, 16 KO). Wydawało się więc to mało realne, lecz dziś znany dziennikarz Dan Rafael z ESPN potwierdził plotki, że prowadzone są takie negocjacje.

Do potyczki Bradleya z genialnym Kubańczykiem miałoby dojść 16 marca podczas gali w Carson w Kalifornii. Sprawy finansowe i formalne były podobno proste do dogadania, ale obie strony nie mogą dojść do porozumienia jeśli chodzi o umówiony limit.

Gamboa nie chce zgodzić się na skok wyżej niż do dywizji junior półśredniej, gdzie jeszcze czternaście miesięcy temu Timothy zasiadał na tronie WBO. Amerykanin natomiast upiera się przy wadze półśredniej. Gotów jest zbić trochę, ale nie do junior półśredniej. W grę wchodziłby więc jakiś umówiony limit.

Przypomnijmy, że stacja HBO dawała Bradleyowi 2,3 miliona dolarów za grudniową walkę z Lamontem Petersonem, jednak ten odrzucił ją, tłumacząc iż che walk wyłącznie z największymi gwiazdami. Podobno wciąż jest realne zestawienie Bradleya i Floyda Mayweathera na 4 maja, choć biorąc pod uwagę konflikt na linii Golden Boy Promotions i Top Rank, raczej bliżej Amerykaninowi do starcia z Gamboą (na zdjęciu).