WOJNA DLA GUERRERO, BERTO ROZBITY

Leszek Dudek, Informacja własna

2012-11-25

Andre Berto (28-2, 22 O) miał po swojej stronie siłę i szybkość, ale determinacja i świetnie dobrana taktyka Roberta Guerrero (31-1-1, 18 KO) wystarczyły do zniwelowania tamtych atutów. "Duch" fenomenalnie rozegrał dzisiejszy pojedynek pod względem taktycznym i po dwunastu zaciętych rundach wygrał wyraźnie na punkty. Sędziowie byli jednomyślni i punktowali 116-110. Tym samym Guerrero przybliżył się do upragnionej walki z Floydem Mayweatherem (43-0, 26 KO).

Nieoczekiwanie już w pierwszej rundzie Berto wylądował na deskach. Guerrero naruszył go mocnym lewym sierpem, potem przytrzymał jedną ręką, a drugą zadał kilka ciosów, co przyniosło nokdaun. W drugim starciu mogło być już po wszystkim. "Duch" znów trafił bardzo mocno i Berto znalazł się w tarapatach. Chwilę później pretendent był liczony już po raz drugi. Co gorsza, jego prawe oko zamknęło się po precyzyjnym ciosie Guerrero i Andre przestał widzieć uderzenia nadchodzące z niebezpiecznej lewej ręki Roberta. Mistrz wypuścił jednak tę okazję i pozwolił rywalowi wrócić do gry.

Kolejne dwie odsłony to pojedyncze mocne ciosy z obydwu stron i długotrwałe klincze. Berto szukał sposobu na dobranie się "Duchowi" do skóry, ale sprytny Guerrero przez większość czasu skutecznie unikał najgroźniejszych uderzeń, a sam w pełni korzystał z faktu, że Andre niewiele widział na prawe oko.

Ciekawie zrobiło się w szóstej rundzie, kiedy Berto trafił znakomitym prawym sierpowym, na który Guerrero odpowiedział swoim lewym. Na tym etapie walki mogło się wydawać, że wywodzący się z kategorii piórkowej "Duch" dysponuje mocniejszym pojedynczym ciosem i bez wątpienia bardziej odporną szczęką. W siódmym starciu Guerrero zamknął rywala przy linach i tam zasypywał potężnymi ciosami. Berto przetrwał kryzys i sam zaczął mocno trafiać w ostatniej minucie. 30 sekund przed gongiem to już szalone wymiany i wojna na wyniszczenie, w której obydwaj mieli swoje momenty.

Firmowe prawe podbródkowe w wykonaniu Andre Berto rozbijały Guerrero w dziewiątej rundzie, ale Robert daleki był od poddania i sam dzielnie odpowiadał. Po dziesięciu odsłonach lewe oko Berto było już niemal w tak opłakanym stanie jak prawe - zamknięte od kilkunastu minut. Krwawiący z nosa Guerrero również miał podbite prawe oko.

Z czasem przewaga "Ducha" na pewno stopniała, ale wątpliwe, by Berto odrobił całą stratę z pierwszej części walki. Na ostatnią odsłonę więcej sił zachował lepszy kondycyjnie Guerrero, który bezlitośnie zasypywał przeciwnika dziesiątkami ciosów przy linach aż do samego gongu, pieczętując tym samym wspaniałe zwycięstwo.