KOSTYRA: TO WAGA CIĘŻKA, JEDEN CIOS MOŻE WSZYSTKO ZMIENIĆ

Filip Jarek, wo24.pl

2012-11-06

- Wach ma mocny cios z prawej ręki. Jeśli lewą wypracuje sobie sytuacje, w której będzie mógł zadać mocny cios prawą, to zwłaszcza jeśli wytrzyma pierwsze rundy, to w ostatnich  może być ciekawie - mówi Andrzej Kostyra, dziennikarz sportowy, najbardziej znany polski komentator boksu zawodowego, przed zbliżającą się w sobotę walką Mariusza Wacha (27-0, 15 KO) z Władimirem Kliczką (55-3, 51 KO) o mistrzostwo świata federacji WBA, IBF i WBO.

Filip Jarek: Nie za wcześnie dla Wacha na takiego rywala? Z kimś pokroju Kliczki jeszcze nie walczył...
Andrzej Kostyra: Była kiedyś taka rzeczniczka prasowa, Ewa Wachowicz, która powiedziała, że ''premierowi się nie odmawia''.Tak samo nie odmawia się Kliczce. Jeśli on proponuję walkę, to trzeba się na nią decydować, potem drugiej propozycji może nie być. Tak postępują wszyscy, to nobilitacja. Oczywiście, jeszcze z nikim na tym poziomie nie walczył, ale na tym poziomie są tylko bracia Kliczko (śmiech). To jest jego wielka szansa finansowa i sportowa. On musiał to przyjąć.

- Jak pan ocenia jego szanse?
AK: Bądźmy realistami, szanse Wacha są minimalne. Jeżeli się zastanowić, to poza tym, że jest wyższy od Kliczki i ma zbliżony zasięg rąk, to nie ma innych atutów. Siła ciosu, doświadczenie, elastyczność, technika, serce do walki i odporność przemawiają za Kliczką. Atutów Wacha jest niewiele, ale pamiętajmy – kto dawał szansę Busterowi Douglasowi na zwycięstwo z Mike'm Tysonem ? Bukmacherzy obstawiali 34-1, na korzyść Tysona, a Douglas wytrzymał i wygrał. To jest boks, waga ciężka, tu jeden cios może wszystko zmienić.

- Największa słabość Kliczki, którą mógłby wykorzystać Wach?
AK: Największą jednak jest jego szklana szczęka i niezbyt dobra kondycja. Nie jest zbyt mocny w tej kwestii, tak samo jeśli chodzi o odporność na ciosy. Tutaj jest jakaś szansa, Wach ma mocny cios z prawej ręki. Jeśli lewą wypracuje sobie sytuacje, w której będzie mógł zadać mocny cios prawą, to zwłaszcza jeśli wytrzyma pierwsze rundy, to w ostatnich może być ciekawie.

- A co pan sądzi o tych wszystkich deklaracjach Wacha, że ''urwie Kliczce łeb'', trenowaniu na workach z podobizną Kliczki? Ile jest w tym faktycznej pewności siebie, a ile gry psychologicznej przed walką?
AK: To jest dla mnie przejaw słabości Wacha. To samo powiedział Paweł Skrzecz. Powinien przemawiać pięściami na ringu, a nie na treningach okładając podobizny Kliczki. Dla mnie to troszeczkę dziecinada, objaw pewnej słabości. Kliczke to też może źle ustawić wobec niego. A mówiąc ironicznie, to może być jedna z nielicznych okazji, kiedy Wach będzie okładał Kliczkę bez żadnych konsekwencji. Potem może się okazać, że w walce już nie będzie takiej okazji.

- Takie zachowania mogły zrobić na Kliczce wrażenie?
AK: Nie, nie. David Haye też mu groził, no i jak to się skończyło? Później się tłumaczył, że mu palec przeszkodził w zwycięstwie, to jest niepoważne. Bracia Kliczko są twardzi i odporni  psychicznie, szczególnie Witalij. Władimir może mniej i tu jest szansa dla Wacha.

- Niedawno zmarł wieloletni trener Kliczki, Emanuel Steward. Jego miejsce zajął Jonathan Banks. Ta zmiana może odbić się na jego dyspozycji w czasie sobotniej gali?
AK: W ogóle. Zamiast Stewarda, w narożniku Kliczki mogłaby być w narożniku Lady Gaga, czy Madonna, a on i tak by wiedział co robić. Ponieważ to jest tak doświadczony zawodnik, że i nawet bez sekundanta mógłby sobie dać radę z rywalem.

- Miejsce walki, Hamburg – to w ogóle może mieć jakiekolwiek znaczenie?
AK: Hamburg, w ogóle Niemcy to terytorium Kliczków. Mają tu kontrakt ze stacją RTL, która płaci im duże pieniądze, mają od dawna wyrobioną publiczność, ale tej na pewno będzie dużo także z Polski. Także Wach na pewno będzie mógł liczyć na doping. Ale publiczność nie walczy. Walczą zawodnicy.

- Na zakończenie – jak pana zdaniem skończy się ta walka ? Przed czasem, czy po dwunastu rundach ?
AK: Chciałbym żeby skończyła się po dwunastu rundach, ale obawiam się, że może skończyć się przed czasem dla Kliczki, w drugiej połowie dystansu.
 

Z Andrzejem Kostyrą rozmawiał Filip Jarek