Do tej pory Manny Pacquiao (54-4-2, 38 KO) nie dał jasnej odpowiedzi na pytanie, dlaczego zdecydował się na czwartą walkę z Juanem Manuelem Marquezem (54-6-1, 39 KO), zamiast zrewanżować się swemu wątpliwemu pogromcy - Timowi Bradleyowi (29-0, 12 KO), który w czerwcu pokonał go po skrajnie kontrowersyjnej decyzji sędziów.
- Niczego nie muszę udowadniać w walce z Bradleyem - oświadczył Filipińczyk. - Wszyscy widzieli, że wygrałem tamten pojedynek. Druga walka też byłaby jednostronna. Wybrałem Marqueza, bo z nim mogę dać kibicom bardziej ekscytującą batalię. Zamierzam rozwiać wszelkie wątpliwości.
33-letni Pacquiao przybył na konferencję prasową w towarzystwie 50 Centa. Raper-promotor nawiązał w ostatnim czasie współpracę z "Pac-Manem" i mówi się, że wkrótce mogą oni wspólnie organizować eventy bokserskie. W zamyśle miał do nich dołączyć także Floyd Mayweather (43-0, 26 KO), który jednak po wyjściu z więzienia postanowił odpocząć od interesów i obecnie nie interesuje go komitywa z Mannym i Fiftym. - Póki co tylko rozmawiamy - skwitował krótko Pacquiao.