Nie było "brutalnej egzekucji", była za to namiastka "powrotu do rzeczywistości". Namiastka, bo choć na konferencji prasowej po przegranej walce unifikacyjnej David Haye (25-2, 23 KO) przyznał, że Władimir Kliczko (56-3, 49 KO) pokonał go zasłużenie, to jednak Brytyjczyk znalazł usprawiedliwienie i swoją słabszą dyspozycję tłumaczył złamanym na trzy tygodnie przed pojedynkiem palcem prawej nogi.