Co prawda Tarik Sahibeddine (12-8, 2 KO) to żaden wymagający rywal, ale śmiało można powiedzieć, że przed momentem widzieliśmy starego dobrego Rafała Jackiewicza (38-9-1, 19 KO).
W pierwszym starciu Rafał przez trzy minuty karcił przeciwnika lewym prostym, do którego kilka razy dołączył lewy hak w okolice wątroby. Zaraz na początku drugiej odsłony posłał Marokańczyka na deski, a kilka sekund przed końcem po akcji lewy prosty-prawy sierpowy znów przewrócił Sahibeddine'a na deski, z tą tylko różnicą, że tym razem nie zdołał on powstać przed doliczeniem do dziesięciu.
- Wróciłem i jeszcze namieszam. Ja jestem jak wino i czym starszy, tym czuję się lepiej - skomentował swój występ Rafał.