Ceniony specjalista od przygotowania fizycznego, Alex Ariza, od dwóch tygodni prowadzi medialną wojnę z obozem byłego pupila - Amira Khana (24-1, 17 KO). Trener twierdzi, że nie otrzymał pieniędzy, choć wywiązał się z kontraktu na walkę z Marcosem Rene Maidaną (29-2, 27 KO).
Ariza obwinia członków obozu Khana o włamanie do pokoju hotelowego i kradzież kontraktu, który był jedynym dowodem na zawarcie umowy. Sprawcy rzekomo przyznali się już prawnikowi Freddiego Roacha - ścisłego współpracownika Arizy. Dotychczas szkoleniowiec oskarżał Shana Khana - ojca Amira, ale teraz twierdzi, że dysponuje dowodami obciążającymi samego pięściarza, którego udział w kradzieży dotychczas wykluczał.
- Ukradli ten dokument z mojego pokoju w Planet Hollywood. Właśnie udało mi się ustalić, że to Amir kierował tą akcją - wyznał Ariza w rozmowie z dziennikarzem boxingscene.com.