PRAWDZIWY ROCKY MIAŁ NA IMIĘ CHUCK

Wojciech Czuba, Short list

2010-05-25

Niewątpliwie, film ‘Rocky’ z 1976 roku zna każdy fan boksu na świecie. Nie każdy jednak wie, że autor scenariusza, a także odtwórca głównej roli Sylwester Stallone, pomysł na film, który przyniósł mu sławę i pieniądze, zaczerpnął oglądając walkę Chucka Wepnera (35-14-2, 17 KO) z Muhammadem Ali (56-5, 37 KO).

Do starcia doszło w 1975 roku, na ringu w Richfield w Ohio. Stawką pojedynku były mistrzowskie pasy federacji WBC i WBA, a promotorem gali był Don King. W zasadzie, Chuck został wówczas przez wszystkich skazany na pożarcie. Prawie nikt nie oczekiwał, że przetrzyma w ringu dłużej niż trzy rundy. Jakież było zdziwienie kibiców, gdy urodzony w Nowym Jorku pięściarz, przyjmował najcięższe ciosy ‘Największego’ i mimo to, ciągle parł do przodu.

W dziewiątej rundzie doszło nawet do nie lada sensacji, gdy Chuck posłał mistrza na deski, ciosem w tułów. Złośliwi twierdzą, że stanął wówczas Alemu na stopę w momencie trafienia, dlatego ten upadł. Zaskoczony i uradowany tym faktem Chuck, schodząc na przerwę do swojego narożnika, wykrzyknął:
- Hej! Powaliłem go!
Na co jego trener miał odpowiedzieć:
- Dobra robota, ale teraz żeś go dopiero wkurzył!!

Słowa trenera sprawdziły się co do joty. Ali w kolejnych rundach masakrował przeciwnika, łamiąc mu nos i rozcinając łuki brwiowe. Mimo straszliwego lania, zakrwawiony Chuck wytrzymał praktycznie całe 15 rund. Prawie, bo właśnie w tej ostatniej, sędzia ringowy przerwał to nierówne starcie. Ogłaszając zwycięstwo Alego przez TKO.

To właśnie oglądając ten pojedynek, Stallone wymyślił, że nakręci film o Rockym. Mieszkającym w Filadelfii bokserze, który dostaje szansę od losu, w postaci pojedynku z mistrzem świata wagi ciężkiej Apollo Creedem. Ten melodramat sportowy, przyniósł autorowi trzy Oscary, a dla milionów ludzi na całym świecie, stał się swoistym motywatorem, zarówno do treningu, jak i w ogóle, do rozpoczęcia swojej przygody z pięściarstwem.

Często, właśnie po obejrzeniu morderczych treningów i heroicznej postawy w ringu ‘Włoskiego Ogiera’, rzesze mężczyzn (a kto wie, może również i kobiet?), po raz pierwszy zadawało lewy prosty, w urządzonej samodzielnie w piwnicy salce bokserskiej. Warto jednak pamiętać, że gdyby nie trochę już zapomniany dzisiaj Chuck Wepner, powyższego filmu prawdopodobnie w ogóle by nie było.