JONES: HOPKINS WYGLĄDA JAKBY MIAŁ 52 LATA

Leszek Dudek, boxingscene.com

2010-03-24

Już za kilka dni Roy Jones Junior (54-6, 40 KO) stoczy być może ostatni wielki pojedynek. Jego przeciwnikiem będzie odwieczny rywal - Bernard Hopkins (50-5-1, 32 KO). Dwie legendy spotkały się w ringu przed siedemnastu laty, gdy obaj byli jeszcze u progu swych wielkich karier. Wówczas górą był Jones, który dość gładko wypunktował "Kata", pomimo kontuzji ręki. Później każdy z nich poszedł swoją drogą. Jones został mistrzem świata w czterech różnych kategoriach wagowych, Hopkins przez wiele lat dominował w wadze średniej, by po 40-stce przenieść się o dwie kategorie wyżej i tam odnieść najbardziej spektakularne zwycięstwa. 3 kwietnia przyszli członkowie bokserskiej "Hall of Fame" spotkają się po raz drugi i żaden z nich nie zechce zejść z ringu pokonany.

- Bernard Hopkins to rekin. Żywi się tym co znajdzie na dnie. Jest jak sum - przyrównuje rywala 41-letni Jones. - Gdy coś umiera, on wietrzy swoją szansę. Gdy coś jest martwe, on tego próbuje. Dopóki jest żywe, Bernard nie chce mieć z tym nic wspólnego. Ale jeśli ta sama rzecz jest bliska śmierci, on spróbuje się na nią rzucić.

- Czekał, aż będzie po mnie. Nie miał już gdzie pójść, więc przyszedł po swoją zemstę i myśli, że w blasku chwały uda się ku zachodowi słońca. On patrzy na to w ten sposób. To się nie stanie, ale taki jest jego scenariusz - twierdzi Roy. - Pojedynek będzie wyglądał jak nasza pierwsza walka. Z tą różnicą, że tym razem Bernard wyląduje na deskach. Jestem za młody, żeby zadawać się z takimi starcami. Nie wyglądam nawet na 40 lat, a jemu dałbym conajmniej 52 - kończy Jones w swoim stylu.

- On jest szalony. Ja też, ale mam przy tym więcej sprytu - konynuuje pięściarz z Pensacoli. - Właśnie dlatego wtedy go pokonałem, on o tym wie. Myśli teraz, że Roy jest skończony i musi tylko mnie złapać ciosem w tył głowy i gotowe. Ma w głowie plan: "Przejdę do półdystansu, przyprę go do lin i zacznę okładać jego ramiona i ręce, żeby nie mógł mnie bić. A potem trafię go w tył głowy i będzie nokaut". To cały jego plan. Ale to się nie wydarzy. On nie ma już nic poza tym. Walka będzie trwała tak długo, aż postanowię ją zakończyć. Gdy będę gotowy wyłączę światło i zapalę świeczkę.