GMITRUK O WALKACH GÓRALA, MASTERA I WILKA

Przemek Garczarczyk, ASInfo

2009-06-19

11  lipca w Prudential Center w Newark kibice zobaczą nie tylko polski wieczór na walce Tomka "Górala" Adamka o tytuł mistrza świata International Boxing Federation przeciwko Bobby Gunnowi (18-3, 15 KO), ale  także dwójke innych zawodników Andrzeja Gmitruka- Matusza "Mastera" Masternaka (13-0, 8 KO) oraz Piotra Wilczewskiego (22-0, 7 KO). Jest to pierwszy naprawdę "polski" wieczór  pięściarski w Stanach, bo zwykle  oprócz jednej gwiazdy walczyli tylko ci, którzy mają polskie nazwiska, ale nie mają większych szans zrobienia kariery w zawodowym boksie.  11 lipca w Newark nie będzie ringowych zapychaczy programu tylko ci, którzy pną się szybko w rankingach (Masternak) i nie mogą sobie pozwolić na chwilę słabości, ci którzy muszą postawić w najtrudniejszej walce w karierze wszystko na jedna kartę (Wilczewski)  oraz oczywiście jedyny w historii polski mistrz świata dwóch kategorii wagowych, broniący tytułu IBF i magazynu „Ring” wagi junior ciężkiej Tomek Adamek. Oto, co na temat ich występu w USA, formy i oczekiwań  mówi trener pięściarzy, Andrzej Gmitruk:

Tomasz "Góral" Adamek: Wbrew temu, co sądzą krytycy, nie mam żadnego problemu z tego powodu, że Tomek nie walczy  z zawodnikiem z najwyższej półki. Jak walczył pojedynek po pojedynku z najlepszymi (Cunningham, Banks) to był problem, że za szybko i niepotrzebnie. Powiem nawet, że ja nie lubię takich walk, w których bokser walczy o życie i stawia na wszystko na jedna kartę, jak to na pewno będzie robił Gunn. To tak mentalność kogoś, kto nie czuje bólu, tylko idzie do przodu, bo wiem że taka sznasa sie juz nie powtórzy. Oczywiście, że Tomek jest lepszym bokserem od Gunna, jest mistrzem swiata, ale to jest kategoria do 200 funtów, tutaj jeden cios kładzie na deski. Choćby dlatego do Gunna podchodzimy tak, jak do kazdego innego boksera– pełna mobilizacja i pełne zaangażowanie na treningach. Nie będzie żadnej lekkiej walki, bawienia się  z rywalem, bo  ja takiego boksu nie uczę. Tomek wie– jest sznasa, walisz, koniec walki i idziemy do szatni. Oglądałem  walki Gunna, wiem  na co Bobby  będzie polował. Tomek też wie. Sparingi mamy lekkie, bo jest jeszcze prawie miesiąc do walki, ale plan jest już zrobiony. Nie chcę wybiegać w przyszłość poza 11 lipca i wpychać się w sprawy Main Events, ale  najbardziej realny  w tym roku wydaje mi się scenariusz rewanżu z Cunninghamem i to będzie bardzo, bardzo trudna walka.  Walka z Andrzejem Gołotą? Trenowałem obu i powiem dyplomatycznie – ani jednemu ani drugiemu ta walka nic by nie dała. Oprócz pieniędzy oczywiście, ale obaj mogą je zarobić w innych walkach, a nie wychodząc na przeciwko siebie.

Mateusz "Master" Masternak: Bardzo utalentowany chłopak, który ma serce do walki i może zrobić wielką kariere. Nie myśle  tutaj o walce o młodzieżowy tytuł WBC, bo powiem szczerze, że takie  różne "młodzieżowe", "interkontyntalne" i  inne  dziwne pasy nie mają zupełnie przełożenia na prawdziwe tytuły w normalnym świecie.  Mateusz to młody chłopak, ale wie, że teraz, przez najbliższe dwa lata musi  bardzo ciężko pracować, jesli chce być prawdziwym mistrzem świata. Bo ma na to realne szanse- w ciągu roku  bedzie lepszy w junior ciężkiej od wszystkich- z wyjątkiem Adamka i Cunninghama. Nawet lepszy od mistzra świata WBA, Guillermo Jonesa, którego uważam za trochę przereklamowanego. "Masterowi" brakuje tylko boksowania z pięściarzami prezentującymi rózne style, walczącymi inaczej niż Europejczycy, inaczej się poruszającymi na ringu i takie doświadczenie  mogą przynieść tylko walki w Stanach. To zreszta największy mankament  treningów w Polsce- trudno znaleźć wysokiej klasy, róznorodnych sparingpartnerów, bo nie ma na to po prostu pieniędzy. To powód, dla którego cieszę się zarówno na walkę Mateusza na bardzo dobrej gali, przed tysiącami polskich kibiców,  jak możliwość  jego trenigów- może nawet z najlepszym na świecie  w jego wadze, i na dodatek rodakiem.

Piotr "Wilk" Wilczewski:
Curtis "Showtime" Stevens (20-2, 14 K) z Brooklynu to bezwzględnie najlepszy bokser z jakim Piotr  walczył w życiu. Może jednym z najlepszych, z jakimi walczyli pięściarze z Polski w tej kategorii wagowej w ostatniej dekadzie. Jest w pierwszej dziesiątce wagi średniej w USA, ma już 14 nokautów na dorobku, tylko 24 lata i „Wilk” stoi mu na drodze do pierwszej dziesiątki znaczacych rankingów. Za trudny dla "Wilka"? Jak się chcesz przebić, to  musisz walczyc z takimi jak Stevens. Piotrek ma 30 lat i  powiedział mi, że  jest w takim okresie swojej kariery, że musi stawiać wszystko na jedna kartę, i że nie ma co dalej czekać aż zdarzy się cud. Nie będę mu przeszkadzał i odradzał, bo nie jest to moja rola.  "Wilk" jest wyższy, musi  boksować, a nie się bić. Wygra ten, który narzuci drugiemu swój styl boksowania. Jeden i drugi muszą pójść na całość- walka nie do przegapienia.

Przemek Garczarczyk