Debiutujacy w grupie Global Boxing Przemysław Majewski (13-0, 8 KO), który zawalczy w połowie października w Memphis Cook Convention Center w stanie Tennessee, dzisiaj poznał swojego rywala. Został nim 25-letni Joseph Gomez (17-2-1, 8 KO), legitymujący się przyzwoitym rekordem.
PRZEMYSŁAW MAJEWSKI - SERWIS SPECJALNY >>
Pochodzący z Nowego Meksyku Gomez liczy na swój udany debiut w wyższej kategorii wagowej, gdyż dotychczas wnosił na wagę tylko wymagane kilogramy w wadze półśredniej.
W prasie kanadyjskiej pojawiły się spekulacje, iż Jurgen Brahmer (36-2, 29 KO), mistrz świata wagi półciężkiej federacji WBO, przyjedzie tam by 18 grudnia stanąć do kolejnej obrony swojego pasa, stając naprzeciw miejscowego bohatera, Librado Andrade (29-3, 22 KO).
To nie jest oficjalna informacja i chyba trudno w to uwierzyć, bowiem Andrade ma na rozkładzie tak znanych bokserów jak Eric Lucas, Otis Grant czy Robert Stieglitz, a Brahmer (na zdjęciu) to "kura znosząca złote jajka" w grupie Universum i taka wyprawa na ring przeciwnika wydaje się być mało prawdopodobna...
Już tradycją stało się, że Johnathon Banks (24-1-1, 17 KO) występuje podczas gal braci Kliczko. Ostatnio walczyl przed Witalijem, gdy po bezbarwnym pojedynku tylko zremisował z ambitnym Jasonem Gavernem (obaj na zdjęciu).
Były rywal Tomka Adamka tym razem poprzedzi pojedynek Władimira z Samuelem Peterem, do którego dojdzie 11 września we Frankfurcie. Rywalem Banksa (WBC #7, IBF #10) będzie doświadczony i mocno bijący "grubasek", Saul Montana (51-15, 45 KO). Stawką tej potyczki będzie broniony przez Amerykanina pas NABF wagi ciężkiej.
W 1997 roku, zaraz po kontrowersyjnej przegranej z Shannonem Briggsem, 48-letni George Foreman siedział załamany w szatni kasyna w Atlantic City, nie mogąc uwierzyć, że sędziowie przyznali zwycięstwo rywalowi. Kilkanaście minut później do szatni wszedł jego odwokat, otworzył teczkę i wyjął kopię powiekszonego czeku na... milion dolarów. - To był jeden z najszczęśliwszych dni w mojej karierze biznesmena - mówi Foreman.
- Przegrałem walkę, ale dostałem czek na milion dolarów za jakiś grill - dodaje. Foreman już nigdy więcej nie wyszedł na ring, a biznes, którego tak naprawdę nie chciał przyniósł mu prawie 200 milionów. To kilkakrotnie więcej niż zarobki za jego prawie 30 lat spędzonych na ringu, 81 walk, 68 nokautów i mistrzowskie tytuły. Przyjrzyjmy się karierom trzech sportowców, którzy potrafili zamienić sukcesy sportowe na biznesowe.

Mariusz Wach (22-0, 10 KO) dzisiaj kończy sparingi z Samuelem Peterem (34-3, 27 KO), który przygotowuje się do pojedynku o pasy WBO i IBF wagi ciężkiej z Wladimirem Kliczko (54-3, 48 KO). Na zdjęciu z 'Polskim olbrzymem' pozuje Shane Mosley (46-6, 39 KO).
Ricky Hatton (45-2, 32 KO) ostatnią zawodową walkę stoczył w maju ubiegłego roku, kiedy przegrał przez ciężki nokaut z Mannym Pacquiao. Od tego czasu trwają spekulacje, czy bohater Manchesteru jeszcze pojawi się między linami. Sam pięściarz kilka miesięcy temu ogłosił swój powrót, ale po kilku tygodniach wszystko odwołał. Dziś na antenie BBC Radio przyznał, iż raczej porażka z "Pac-Manem" była jego ostatnim występem.
- Nigdy nie mów nigdy, lecz jeśli musiałbym postawić swoje ostatnie pieniądze, to powiedziałbym nie. Chyba jestem już skończony. W sumie można stwierdzić, iż od szesnastu miesięcy jestem już na emeryturze. Ogłosiłem swoj powrót, wróciłem po wakacjach do treningu na trzy lub cztery tygodnie, jednak to już nie było to co kiedyś - wyznał były mistrz świata kategorii półśredniej i junior półśredniej.

Być może nie dojdzie do pojedynku Zaba Judah (39-6, 27 KO) z Michaelem Walkerem (40-5-1, 18 KO), który teoretycznie ma się odbyć 2 października w Prudential Center w Newark. Wszystko dlatego, że HBO jest zainteresowana pokazaniem walki Judah z argentyńskim królem nokautu, Lucasem Martinem Matthysse (27-0, 25 KO). Potyczka ta również miałaby zostać rozegrana w Prudential Center, ale w znacznie późniejszym terminie - 6 listopada.
Update: Mariusz Kołodziej zapewnia, że obaj Polacy Mariusz Wach (22-0, 10 KO) oraz Krzysztof Zimnoch (3-0-1, 3 KO), pozostaną na karcie walk. Jeśli HBO dojdzie do porzumienia z Main Events, przesunięcie terminu walki będzie z korzyścią dla "Polskiego olbrzyma", którego pojedynek pokaże HBO, jeden z najpopularniejszych kanałów telewizyjnych w USA.
W pierwszych minutach rozegranego dziś w nocy pojedynku Dimitrij Salita (31-1-1, 16 KO) miał chyba jeszcze w głowie "czasówkę" z rąk Amira Khana i boksowal zachowawczo. W końcówce jednak nabrał pewności siebie i bardzo udanie finiszował. Franklin Gomez (13-6, 9 KO) nie miał w tej części walki za dużo do powiedzenia, a sędziowie jednomyślnie opowiedzieli się za wygraną Dimitrija, punktując zgodnie 78:74.
Przypomnijmy, iż Salita w grudniu ubiegłego roku doznał bolesnej porażki, przegrywając z młodym Anglikiem w zaledwie 76 sekund.
Felix Sturm (33-2-1, 14 KO), mistrz świata federacji WBA w kategorii średniej, 4 września stanie do kolejnej obrony swojego pasa. Przeciwnikiem Niemca będzie Giovanni Lorenzo (29-2, 21 KO). Tymczasem Sturm wyznał niemieckim mediom, że pomimo dwóch porażek, czuje się pięściarzem "prawie niepokonanym".
- W słowniku każdego sportowca istnieje słowo niezwyciężony. Wydaję mi się, że do tego określenia brakuje mi bardzo niewiele. Od czasu mojej separacji z Universum walczę tylko dla siebie i mojej rodziny. Kto będzie chciał mnie pokonać, będzie zmuszony mnie zabić - powiedział Sturm, który w przeszłości walczył z takimi pięściarzami jak Sebastian Sylvester czy Oscar De La Hoya.
Rosyjski prospekt wagi ciężkiej, Denis Bojcow (27-0, 22 KO) , po kilku tygodniach przerwy powrócił na salę treningową. Zawodnik musiał odpocząć od boksu ze względu na uraz ręki. Trener Bojcowa, Artur Grigorian twierdzi, że jego podopieczny powoli dochodzi do optymalnej formy, jednak na chwilę obecną nie może forsować swojego ciała.
- To niesamowite jaką siłą dysponuje Denis, ale to co najważniejsze, nie odczuwa już bólu, który bardzo mu przeszkadzał. Powoli zaczynamy szlifować formę, lecz musimy przez pewien czas uważać na rękę Bojcowa, bo jest świeżo po operacji - mówił Grigorian. Sam zainteresowany powiedział, że bardzo stęsknił się za treningami i jest tak ambitny, że trener musi studzić jego zapędy.
- Jestem bardzo niecierpliwym człowiekiem, dlatego ostatnie miesiące były dla mnie ciężkie. Cieszę się, iż stan mojej ręki uległ poprawie. Mam nadzieję, że będę się czuł zawsze tak jak teraz. Chcę jak najszybciej wrócić na ring, jednak Artur powtarza mi, iż muszę najpierw dojść do 100. procentowej dyspozycji - zakończył Bojcow.
Dominick Guinn (33-6-1, 22 KO) już kilka razy wyzywał na pojedynek Aleksandra Powietkina (19-0, 14 KO). Tym razem jednak zrobił to wyjątkowo ostro.
- Powiedźcie Powietkinowi, jego ludziom i Teddy Atlasowi, żeby wzięli tę walkę, albo przestali kręcić. Domyślam się, że on nie weźmie tej walki, ponieważ się mnie boi. Natomiast jeśli będzie mieć jaja by podjąć się tego wyzwania, nie pozwolę się oszukać. Przyjadę ze swoimi dwoma sędziami i znokautuję go. Jego trener, Teddy Atlas, próbuje chronić swojego boksera, ale może pocałować mnie w zadek - powiedział Guinn, dodając potem bardziej niecenzuralne słowa, nie nadające się już do tłumaczenia.
Po widowiskowej i zaciętej bitce Kali Meehan (36-4, 29 KO) pokonał nastawionego od początku na nokautujący cios Evansa Quinna (18-5-1, 16 KO), dzięki czemu stał się nowym posiadaczem pasa IBF Pan Pacific wagi ciężkiej.
Sędziowie po dwunastu rundach jednogłośnie opowiedzieli się za Meehanem (WBA #8), punktując 118:110, 117:113 i 117:114.
Znany sympatykom boksu Luis Pabon (na zdjęciu) będzie trzecią osobą w ringu podczas sobotniej potyczki Felixa Sturma (33-2-1, 14 KO) z Giovannim Lorenzo (29-2, 21 KO) o pas federacji WBA wagi średniej.
Na punkty sędziować walkę będą David Singh z Panamy, Stanly Chrisodoulou z RPA oraz Włoch Stefano Carozzo, natomiast "supervisorem" będzie Kanadyjczyk George Martinez.
- Walka z Abrahamem będzie toczyć się o pas WBC, a przy okazji również będzie półfinałem turnieju "Super Six" i nie ukrywam, że dla mnie to dobra wiadomość. Zostałem tylko ja, Arthur, a w drugiej połówce Andre Ward oraz Andre Dirrell, tak więc finał będzie także pojedynkiem unifikacyjnym organizacji WBC i WBA. Najprawdopodobniej zwycięzca potem zmierzy się z Mikkelem Kesslerem - wyjawił Carl Froch (26-1, 20 KO), który 2 października skrzyżuje rękawice z Arthurem Abrahamem (31-1, 25 KO).
Froch wyznał również, iż finał niemal na pewno odbędzie się w Madison Square Garden w Nowym Jorku.
James Toney (72-6-3, 44 KO) i Freddie Roach stanowili niegdyś genialny duet na linii trener-zawodnik. Rozstali się jakiś czas temu po kłótni, ale teraz były opiekun boksera radzi mu po przyjacielsku, by dał sobie już spokój z pięściarstwem w obawie o jego zdrowie.
- Już po drugiej walce z Peterem radziłem Jamesowi, by zakończył karierę. Nigdy wcześniej tak dużo nie przyjmował, a wtedy przyjął sporo ciosów i to ciężkich ciosów. James powiedział my wtedy bym spi..., jednak nadal traktuję go jak swojego przyjaciela. Mój trener Eddie Futch też mi radził by odejść w odpowiednim momencie, lecz ja go nie słuchałem. Poszedłem własną drogą, a powinienem go wtedy posłuchać, bo przegrałem cztery z pięciu ostatnich pojedynków. Każda komisja sportowa powinna więc nakazać Jamesowi przeprowadzenie szereg szczegółowych badań - uważa Roach.
James Toney kilka dni temu skończył 42 lata. W swojej bogatej karierze sięgał po tytuły w wadze średniej, super średniej i cruiser, a przed wykryciem u niego niedozwolonych środków wspomagających przez kilka dni piastował nawet pas w kategorii ciężkiej. W ringu ostatni raz pojawił się dokładnie rok temu, gdy w drugiej rundzie znokautował przeciętnego Matthew Greera. W minioną sobotę zadebiutował jednak w roli zawodnika MMA i sromotnie przegrał z legendą mieszanych sportów walki, Randy Couture'em. Zanim odklepał duszenie, przyjął kilka bardzo mocnych ciosów w parterze. Może więc jego były trener wie co mówi, tym bardziej, że sam cierpi teraz na chorobę Parkinsona.
Janusz Pindera z Rzeczpospolitej pisze o burzliwych dziejach Rafała Jackiewicza (36-8-1, 18 KO), który w sobotę zawalczy z mistrzem świata federacji IBF wagi półśredniej, Janem Zaveckiem (29-1, 17 KO).
RAFAŁ JACKIEWICZ - SERWIS SECJALNY >>
Jackiewicz swoim burzliwym, pełnym niebezpiecznych zakrętów życiem mógłby obdzielić wielu, choć w tym świecie takie życiorysy nie są niczym niezwykłym. Ale on jest chyba jedynym, który przeżył cios nożem w serce i walczy o mistrzostwo świata - pisze ceniony publicysta.
Początek bokserskiej kariery nie zapowiadał baśniowej przyszłości. 17 lutego 2001 roku wygrał wprawdzie w Kołobrzegu z Milanem Smetaną pewnie na punkty, ale nikogo swymi umiejętnościami nie olśnił. W 2003 roku przegrał trzy razy, w następnym znów była czarna seria i trzy porażki. Ostatni raz, i to tylko w oczach sędziów, przegrał pięć lat temu na Sycylii z Giammario Grassellinim.
45 lat temu w Londynie przyszedł na świat jeden z najlepszych pięściarzy przełomu wieków - Lennox Lewis (41-2-1, 32 KO).
W 1988 roku "The Lion" zdobył złoty medal na Igrzyskach Olimpijskich w Seulu. W zawodowym boksie sięgał po wszystkie najbardziej prestiżowe pasy (WBC, IBF i WBA) w wadze ciężkiej. Ostatnią walkę Brytyjczyk stoczył w 2003 roku.
Na liście jego ofiar znaleźli się m.in.: Evander Holyfield (UD 12), Mike Tyson (KO 8), Witalij Kliczko (TKO 6), Hasim Rahman (KO 4), Frank Bruno (TKO 7), Michael Grant (KO 2), David Tua (UD 12), Shannon Briggs (TKO 5) i Andrzej Gołota (KO 1).
Obok Tysona, Holyfielda i Bowe'a, Lewis uważany jest za symbol wagi ciężkiej lat 90.
Manny Pacquiao (51-3-2, 38 KO), filipiński gwiazdor, który 13 listopada zmierzy się z Antonio Margarito (38-6, 27 KO), podczas spotkania z dziennikarzami w Nowym Jorku powiedział, że wszyscy kibice boksu zawodowego będą przegranymi, jeśli nie dojdzie do jego walki z Floydem Mayweatherem Jr. (41-0, 25 KO). "Pacman" i "Money" są we wszystkich rankingach uznawani za dwóch najlepszych pięściarzy bez podziału na kategorie wagowe. Pacquiao oświadczył również, że godzi się na wszystkie dodatkowe testy antydopingowe, jakie wymyśli Amerykanin.
- Zgadzam się na wszystkie dodatkowe testy. Każdego dnia o każdej porze możecie mnie badać. Jestem spełniony jako bokser. Nie potrzebuję walki z Mayweatherem, to on potrzebuje mnie. Na tym, że do naszej walki jeszcze nie doszło, cierpią kibice. Postanowiłem ulec jego żądaniom, bo chcę poznać prawdziwą przyczynę jego odmowy - przyznał "Pacman".
- Nie znam przyczyny jego decyzji, trudno powiedzieć - tymi słowami Filipińczyk skomentował pytanie dziennikarza, który chciał usłyszeć, czy Manny uważa Floyda za szalonego, skoro ten przeszedł obojętnie obok 40-50 milionów dolarów. - Może boi się o swój rekord, ale nie chcę spekulować, bo nie mam pojęcia co nim kieruje.
- Rozmawialiśmy o szczegółach. Rękawice, rozmiar ringu, ustaliliśmy też limit 147 funtów. To wielka szkoda dla boksu. Przez takie sytuacje MMA zaczyna przebijać nasz sport pod względem popularności. Bardzo chciałem, by Manny walczył z Mayweatherem. W pewnym momencie byłem przekonany, że to już pewne, ale z drugiej strony wiedziałem, że Floyd nigdy nie będzie walczył w Dallas. Mam nadzieję, że jeszcze uda nam się dogadać. Byłem na Ukrainie i wpierw pytali mnie kiedy Pacquiao walczy z Mayweatherem. Ludzi wkurza ta sytuacja, chcą zobaczyć ich w ringu, a nie słuchać o zerwaniu negocjacji. Może musimy poczekać, aż Floyd znów roztrwoni fortunę i będzie potrzebował dużej walki - zastanawia się Freddie Roach.
Brązowe medale turnieju bokserskiego Igrzysk Sportów Walki (Sportaccord Combat Games) przywiozą z Pekinu Tomasz Michelus (60 kg), Michał Żeromiński (64), Kamil Gardzielik (69) i Tomasz Duszak (+91). O swoistym szczęściu mogą mówić dwaj pierwsi, którzy do strefy medalowej dotarli dzięki korzystnemu losowaniu.
W półfinałach wyczerpany został jednak limit szczęśliwych zdarzeń i cała polska "czwórka" przegrała swoje pojedynki: Michelus (2-15) z Asylbekiem Talasbajewem z Kirgistanu, Żeromiński (4-12) z Ermekiem Sakenowem z Kirgistanu, Gradzielik (2-4) z Wasilijem Belousem z Mołdawii oraz Duszak (1-9) z Rumunem Mihai Nistorem.
Po krótkich zawirowaniach wokół pieniędzy znów jesteśmy bardzo blisko finalizacji walki unifikacyjnej w wadze junior półśredniej. Mistrz WBO, Tim Bradley (26-0, 11 KO) niemal na pewno 29 stycznia zaboksuje z championem WBC/IBF - Devonem Alexandrem (21-0, 13 KO). Transmisję z pojedynku przeprowadzi HBO.
- Jesteśmy bardzo blisko dopięcia ostatnich szczegółów. Jestem przekonany, że wkrótce ogłosimy oficjalne zakontraktowanie walki - powiedział Gary Shaw.
Antonio Margarito (38-6, 27 KO), trzykrotny mistrz wagi półśredniej, który 13 listopada zmierzy się z Mannym Pacquiao (51-3-2, 38 KO), wypowiedział się na temat innego pojedynku, któremu meksykańskie media poświęcają wiele uwagi. Syn legendy boksu, Julio Cesar Chavez Jr. (41-0-1, 30 KO), 4 grudnia stanie przed pierwszą w karierze szansą zdobycia mistrzowskiego pasa liczącej się federacji, gdy zmierzy się z championem WBA wagi junior średniej - Miguelem Angelem Cotto (35-2, 28 KO) - byłym rywalem "Tony'ego".
- To naprawdę dobra walka. Ten pojedynek ma potencjał i może zapamiętamy go jako wielką wojnę. Jestem zdecydowanie za Chavezem - powiedział 32-letni Margarito.
"Tornado z Tijuany" nie przepada jednak za Saulem Alvarezem (33-0-1, 25 KO), któremu wielu przepowiada większą karierę, niż młodemu Chavezowi. Golden Boy Promotions promuje "Canelo" w Stanach, lecz skłócony z De La Hoyą Margarito nie zwraca uwagi na 20-letniego rodaka.
- On mnie nie obchodzi. Niech De La Hoya się nim martwi - skomentował krótko "Tony". - Cokolwiek on do mnie ma, to jego problem. Nie wiem o co chodzi, pytajcie Oscara. Chętnie zamknę mu usta, wychodząc z nim do ringu.
Były niekwestionowany mistrz wagi ciężkiej, Mike Tyson, ma nadzieję zobaczyć wkrótce walkę unifikacyjną w "królewskiej" kategorii. "Bestia" chce, by David Haye (24-1, 22 KO) przestał szukać innych przeciwników i zmierzył się w końcu z którymkolwiek z braci Kliczko. Tyson jest przekonany, że Brytyjczyk ma wszystko co potrzebne, by zdominować swoją dywizję, lecz nie zostanie liderem, jeśli nie pokona Ukraińców i nie odbierze im pasów pozostałych federacji.
- Walka z Harrisonem to dla niego nic innego, jak tylko rozgrzewka, a na tym etapie kariery on nie potrzebuje takich pojedynków. Uczciwie zdobył tytuł, pokonując Wałujewa na jego ringu. Obronił pas, stopując Ruiza i teraz przyszedł czas na braci Kliczko. To są przeciwnicy, których on powinien wybrać - twierdzi Tyson.
- Jestem fanem Haye'a, on ma charyzmę i spryt, dzięki którym mógłby zostać najlepszym pięściarzem wagi ciężkiej, ale nie udowodni tego walcząc z Harrisonem. Miał być wybawcą tej nudnej kategorii, więc teraz powinien bić się z najlepszymi. W boksie to jedyna droga do sukcesu i sławy - powiedział 44-letni "Iron Mike".
Prezydent Golden Boy Promotions, Richard Schaefer, poinformował media, że zawarte zostało porozumienie pomiędzy obozami Juana Manuela Marqueza (51-5-1, 37 KO) i Michaela Katsidisa (27-2, 22 KO). Stawką walki będą należące do Meksykanina pasy WBO i WBA w wadze lekkiej. Od września 2009 roku Australijczyk jest tymczasowym mistrzem federacji World Boxing Organization i obowiązkowym pretendentem dla "Dinamity".
Pojedynek odbędzie się 27 listopada w MGM Grand w Las Vegas. Pierwotnie Marquez miał zmierzyć się z Amirem Khanem w limicie wagi junior półśredniej, lecz kilka tygodni temu podjął decyzję o pozostaniu w kategorii lekkiej.
Mistrz WBA w wadze ciężkiej, David Haye (24-1, 22 KO), dotrzymał obietnicy sprzed kilku dni i zdradził szczegóły negocjacji z Władimirem Kliczko (54-3, 48 KO). Jak nietrudno się domyślić, powodem przerwania negocjacji były niesatysfakcjonujące Brytyjczyka warunki finansowe.
- Chciałem równego podziału, powtarzałem to od samego początku. Kliczko miał mi zapewnić 50% zysków z wszystkich wpływów i walka by się odbyła. On jednak nie chciał na to przystać. Poszło o telewizje. On ma ważny kontrakt z niemiecką stacją RTL. Rozmawiałem z przedstawicielami innych tamtejszych stacji i wiem, że można było na tym pojedynku zarobić więcej. On z kolei nie chciał słyszeć o tym, by angażować kogoś jeszcze w ten projekt. Nie zamierzał wyciągnąć z tej walki, tyle ile można było. Robił to celowo, a ja nie mogłem tego zaakceptować, więc dałem mu alternatywną opcję. Zaproponowałem, by zatrzymał pełne wpływy z Niemiec, a ja miałbym otrzymać 100% zysków z rynku brytyjskiego. Odmówił. Nie odpowiedział na tę propozycję, zupełnie ją zignorował. Dałem mu dwie możliwości, a on świadomie odrzucił obydwie - powiedział "Hayemaker".
Pięściarz nie odmówił sobie przyjemności skrytykowania wyboru Samuela Petera (34-3, 27 KO) i Shannona Briggsa (51-5-1, 45 KO) na najbliższych rywali Braci.
- I teraz Władimir podpisał kontrakt na walkę z Peterem. Tym samym Peterem, którego Witalij jakiś czas temu rozłożył na czynniki pierwsze. Ten z kolei wybrał sobie tego napompowanego astmatyka Briggsa. Cóż, nie pozostaje mi nic innego jak ogłoszenie nazwiska swojego przeciwnika...
Podczas konferencji prasowej promującej walkę Carlosa Baldomira (45-12-6, 14 KO) ze wschodzącą gwiazdą ringów zawodowych, Saulem Alvarezem (33-0-1, 25 KO), obaj pięściarze wydawali się być bardzo pewni siebie. Przypomnijmy, iż do ich spotkania dojdzie 18 września w Los Angeles w limicie kategorii junior średniej.
- Nie wydaję mi się, bym mógł zobaczyć z jego strony coś, czego jeszcze nie widziałem. To wciąż jest nowicjusz. Uważam go za dobrego zawodnika, ale ja jestem jeszcze lepszy. Kiedy zabrzmi gong, ostro na niego ruszę. Znokautuję go - odgraża się Baldomir (na zdjęciu), były mistrz świata federacji WBC.
Te słowa nie zrobiły najmniejszego wrażenia na 20-letnim pięściarzu z Meksyku - Każdy z bokserów, z którymi mierzyłem się do tej pory, zawsze odgrażał się nokautem na mnie. Nie dbam więc o słowa. Jestem niezwykle zmotywowany i wygram ten pojedynek. Baldomir jest świetny, lecz muszę muszę pokonywać takie przeszkody jeśli marzę o mistrzowskim tytule - odpowiedział Alvarez.
Mzonke Fana (30-4, 12 KO) udanie zrewanżował się Cassiusowi Baloyi (37-5-1, 19 KO) za porażkę sprzed 29. miesięcy, dzięki czemu po raz drugi w karierze wywalczył tytuł mistrza świata federacji IBF dywizji super piórkowej.
Fana od pierwszego gongu zasypał rywala seriami ciosów z obu rąk. Był znacznie aktywniejszy i dużo szybszy. Przegrywający rundę za rundą Baloyi postawil wszystko na jedną kartę w dziewiątym starciu, ale Mzonke szybko opanowal sytuację i kilkoma celnymi kontrami ostudził zapędy rodaka.
Sędziowie nie mieli żadnych wątpliwości i jednomyślnie opowiedzieli się za wygraną Fany, punktując 118:110, 119:110 i 119:109.
Moruti Mthalane (26-2, 17 KO) obronił przed momentem po raz pierwszy pas organizacji IBF wagi muszej. 28-letni bokser z RPA zastopował w piątej rundzie swojego rodaka, a zarazem oficjalnego challengera, Zolani Tete (13-1, 11 KO).
Mthalane wywalczył ten tytuł w listopadzie ubiegłego roku, wygrywając jednogłośnie na punkty z Julio Cesarem Mirandą.
Enrique Ornelas (30-6, 20 KO) znany jest przede wszystkim z grudniowej potyczki z Bernardem Hopkinsem. Mało kto jednak pamięta, że ten 30-letni Meksykanin ma na rozkładzie Bronco McKarta. Dobra postawa w pojedynku z "Katem" oraz kwietniowe zwycięstwo (KO 4) nad Juliusem Fogle zaowocowały propozycją walki o mistrzostwo świata.
Ornelas (WBO #10) dostanie życiową szansę 15 października, gdy przyjdzie mu skrzyżować rękawice z championem kategorii super średniej, Robertem Stieglitzem (38-2, 23 KO). Dla Niemca (na zdjęciu) będzie to już trzecia obrona tytułu wywalczonego ponad rok temu kosztem Karoly Balzsaya.
Tradycją się już stało, że trzy dni przed walką o mistrzostwo świata bokserzy biorą udział w otwartym dla mediów treningu. Na zdjęciu Rafał Jackiewicz (36-8-1, 18 KO) wraz z trenerem Fiodorem Łapinem.

04.09.2010
20:00 - Zaveck vs Jackiewicz - Polsat Sport