1231 ciosów Pacmana.
50,499 kibiców boksu przyszło w sobotnią noc do Cowboys Stadium, żeby oglądać walkę Manny Pacquiao (51-3-2, 38 KO) – Joshua Clottey (35-4, 20 KO). Zamiast walki, zobaczyli jednostronny pokaz w wykonaniu najlepszego pięściarza świata bez podziału na kategorie wagowe z przeciwnikiem, który po prostu nie miał umiejętności, żeby mu zagrozić. Skończyło się na tym, że najgłośniejsze oklaski usłyszałem, kiedy w dwunastej rundzie otworzył się dach stadionu i w kronikach, pojedynek w Dallas może zostać zapisany jako stoczony na otwartym powietrzu. Ocena może trochę brutalna, ale jak nazwać „walką” pojedynek, w którym według jednego z sędziów Clottey nie wygrał ani jednej rundy (120-108), a dwójka pozostałych dała pięściarzowi z Ghany jedno starcie (119-109)? „To była ciężka walka, to nie było łatwe zwycięstwo” – mówił na ringu Pacman, jakby zapominając, że coś innego widziały miliony, a ze statystyk wynikało, że zadał 1231 ciosów (Clottey 399), z których 246 doszło celu. Manny zakończył słowami, na które wszyscy czekali: „Jak Mayweather chce, to mogę z nim walczyć, bo przecież tego chcą kibice. Jego styl walki nie jest trudny do rozgryzienia”. Za walkę Pacman zarobił minimum 12 milionów dolarów, jego przeciwnik nieci więcej niż jedną dziesiątą tej sumy.
"W boksie amerykańskim mało przyjmuje się ciosów na blok i to jest ta istotna różnica" - mówi między innymi Tomasz Adamek (40-1, 27 KO) o różnicy pomiędzy szkołą amerykańską i europejską. Nasz najlepszy i najbardziej utytułowany pięściarz w wywiadzie dla BOKSER.ORG opowiada również o współpracy z nowym trenerem i taktyce na walkę z Chrisem Arreolą (28-1, 25 KO). Zapraszamy do lektury.
- Przede wszystkim Tomku, jak przebiegają treningi z Ronnie Shieldsem? Sam kiedyś mówiłeś, że od każdego dobrego trenera można się czegoś nauczyć. No więc co jeszcze Ronnie Shields może nauczyć tak doświadczonego boksera jak Ty?
Tomasz Adamek: Na pewno może mnie nauczyć trochę amerykańskiego boksu. Już od dłuższego czasu zmieniam swój styl, bardziej bujam się na boki niż zawodnicy europejscy i ruszam się już jak typowy bokser amerykański. Oczywiście nie zmieniam wszystkiego i lewy prosty zostaje. Biję więcej ciosów niż jeden i dodaję więcej uderzeń w serii. Taktyka na Arreolę jest taka, żeby unikać dużo jego ciosów, tak więc po swoich uderzeniach schodzę od razu w dół. Mam być bardzo ruchliwy i nie stać w miejscu. To właśnie robimy każdego dnia na tarczy. Codziennie robię sześć rund tarczowania, treningi są bardzo ciężkie i odbywają się dwa razy dziennie. Generalnie jestem zadowolony z tej współpracy.
17 kwietnia mistrz WBC i WBO w kategorii średniej powróci do Atlantic City, gdzie przed dwoma laty odebrał Jermainowi Taylorowi miano niekwestionowanego lidera w limicie do 160 funtów. Kelly Pavlik (36-1, 32 KO), bo o nim mowa, stanie oko w oko z Sergio Martinezem (44-2-2, 24 KO), który przed kilkoma miesiącami, tu - na Boardwalk Hall, zaprezentował się z doskonałej strony w przegranej batalii z Paulem Williamsem. "The Ghost" komplementował swego najbliższego rywala podczas konferencji prasowej w Teksasie.
- Czuję się rewelacyjnie. Przygotowania idą doskonale - powiedział 27-letni Pavlik. - Nic nie biorę za pewnik. Widziałem Martineza w starciu z Williamsem. Według mnie Sergio wygrał tę walkę. On może być mistrzem w junior średniej, ale w grudniu udowodnił, że jest równie groźny jako średni. Jestem w 110% skupiony na nim.
- Kelly Pavlik zyskał sobie mój szacunek przyjmując tę walkę. To prawdziwy mistrz - odpowiadał 35-letni "Maravilla". - Moja wdzięczność skończy się jednak, gdy usłyszymy pierwszy gong. 17 kwietnia zamierzam udowodnić, że jestem najlepszym średnim na świecie.

Szczelnie zasłonięty Joshua Clottey i szukający luki w gardzie rywala Manny Pacquiao - taki obraz miała najczęściej dzisiejsza walka o tytuł federacji WBO kategorii półśredniej, w której "Pac-Man" potwierdził renomę najlepszego boksera świata.
Jak dowiedziała się redakcja BOKSER.ORG, już od wtorku na obozie Tomka Adamka (40-1, 27 KO) pojawi się wyjątkowo wartościowy sparingpartner. "Góralowi" w przygotowaniach do walki z Chrisem Arreolą pomagać będzie bardzo groźny Dominick Guinn (32-6-1, 21 KO), pogromca między innymi Michaela Granta, Duncana Dokiwari czy Audley'a Harrisona.
Przypomnijmy jeszcze, iż 35-letni Amerykanin był anonsowany jako rywal dla Alexandra Povetkina podczas wczorajszej gali w Berlinie, jednak z nieznanych nam bliżej przyczyn występ ten odwołano. Dominick uchodzi za mocno bijącego boksera i na pewno pomoże Tomkowi w odpowiednich przygotowaniach do Arreoli.

Andrzej Gołota (41-8-1, 33 KO) w wywiadzie dla Super Expressu skomentował mistrzowską potyczkę Alberta Sosnowskiego z Witalijem Kliczką. Jak przyznaje polski pięściarz Sosnowski nie jest bez szans, bo niespodzianki są solą boksu.
- Każdy pięściarz jest do pokonania. Dopóki dwóch pięściarzy jest w ringu każdy ma szansę na zwycięstwo. Trzymam kciuki za Alberta.
"Andrew" odniósł się też do swojej bokserskiej przyszłości, nie wykluczając możliwości kontynuowania kariery.
- Nie zawiesiłem rękawic na kołku. Trenuję z Samem Colonną - cytuje Gołotę dziennik.
Manny Pacquiao (51-3-2, 38 KO), mistrz WBO w kategorii półśredniej, chce zmierzyć się z Floydem Mayweatherem Jr. (40-0, 25 KO). Przed kilkoma godzinami Filipińczyk stosunkowo łatwo uporał się z twardym Joshuą Clottey'em. Teraz, wraz ze swoim trenerem Freddie Roach'em, wyzywa do pojedynku drugiego na listach P4P Mayweathera. Pacman jest przekonany, że Amerykanin 1 maja upora się z 38-letnim Shane'm Mosley'em.
- To zależy od niego. Dla mnie walka z nim to nie problem - twierdzi Pacquiao. - Możemy to zrobić w każdej chwili. Powinien wygrać z Mosley'em. Jeśli nie, to zmierzę się z Shane'm. Rozpracowałem styl Mayweathera. Nie jest taki trudny. Najpierw jednak on musi załawić swoje sprawy w najbliższej walce.
Roach chce, by walka odbyła się zgodnie z zasadami komisji stanu Nevada. Nie zgadza się na narzucone ostatnio przez Mayweathera testy w dowolnym czasie. Trener "Pacmana" podkreślał w jednej z wcześniejszych wypowiedzi, że Floyd jest jedyną osobą, której jego podopieczny nie lubi. Ma to związek z bezpodstawnymi (bo nie popartymi dowodami) wypowiedziami Mayweathera, w których oskarża on Filipińczyka o stosowanie dopingu.
- To walka, na którą czeka cały świat - przekonuje Roach. - Ja i Manny bardzo jej chcemy. Floyd, pozwól komisji wykonywać swoją pracę. Nie ty rządzisz w tym sporcie. Wejdź do ringu i walcz.
Legenda i były dominator wagi super średniej, Joe Calzaghe, jest gotów pomóc Mikkelowi Kesslerowi (42-2, 32 KO) w przygotowaniach Duńczyka do walki z Carlem Frochem (26-0, 20 KO). Walijczyk ponoć ma wziąć udział w obozie szkoleniowym Mikkela i pełnić rolę doradcy. Sam zainteresowany nie kryje z tego powodu zadowolenia.
- Jestem zaszczycony, że ktoś taki jak Joe chce mi pomóc. Jeśli on [Calzaghe] ma ochotę podzielić się ze mną swoimi spostrzeżeniami, z wielką chęcią ich wysłucham - mówi Kessler. Warto przypomnieć, że walka Kessler - Froch odbędzie się 24 kwietnia w Danii, a stawką pojedynku będzie mistrzostwo świata federacji WBC w kategorii super średniej.
Jose Luis Castillo (60-10-1, 52 KO), były mistrz WBC w kategorii lekkiej, odchodzi na emeryturę. Przed kilkoma godzinami "El Temible" przegrał przez poddanie po piątej rundzie z solidnym Alfonso Gomezem. Walka poprzedzała starcia Soto-Diaz i Pacquiao-Clottey.
Castillo w grudniu skończył 36 lat. W swojej dwudziestoletniej karierze stoczył wiele ringowych wojen, co wyraźnie odbija się na jego dzisiejszej dyspozycji. Kibice na całym świecie kochają go za niesamowity pojedynek z Diego Corralesem. W 2002 roku Castillo dwukrotnie zmierzył się z Floydem Mayweatherem Jr. W obydwu walkach sprawiał mu duże problemy i był najbliżej zadania mu pierwszej porażki.
Dzisiejszej nocy Meksykanin nie miał żadnej recepty na ciosy Alfonso Gomeza i po pięciu rundach nie był w stanie kontynuować pojedynku. Castillo przeprosił fanów za swój występ, jednocześnie zapowiadając przejście na emeryturę.
- Dzisiaj zobaczyłem, że już nie jestem w stanie rywalizować na wysokim poziomie - przyznał Castillo. - Pragnę przeprosić fanów i definitywnie kończę karierę.
Po wspaniałej batalii z Paulem Williamsem, Sergio Gabriel Martinez (44-2-2, 24 KO), tymczasowy mistrz WBC wagi junior średniej, dostał szansę skrzyżowania rękawic z posiadaczem pasów WBC i WBO w kategorii średniej - Kellym Pavlikiem (36-1, 32 KO). Pojedynek odbędzie się 17 kwietnia na Boardwalk Hall w Atlantic City (New Jersey), ale pięściarze spotkali się na konferencji prasowej w Teksasie.
- Nie miałem żadnych wątpliwości biorąc tę walkę - powiedział 27-letni Pavlik. - Wspaniale jest móc znów trenować. Cieszę się, że będę mógł bronić mych pasów w Atlantic City, gdzie je zdobyłem.
Osiem lat starszy Martinez w grudniu stoczył z Paulem Williamsem pojedynek kandydujący do miana "Walki roku". Wówczas Argentyńczyk przegrał stosunkiem głosów dwa do remisu. Teraz nie chce, by sędziowie mieli decydować o wyniku walki.
- Czekałem na to starcie całe moje życie, zamierzam w pełni wykorzystać tę szansę - zapowiada "Maravilla". - Jestem dużo lepszy, niż wcześniej. Wygram tę walkę przez nokaut i zabiorę pas do Argentyny.
Po jednostronnym widowisku Manny Pacquiao (51-3-2, 38 KO) wypunktował wysoko Joshua Clottey'a (35-4, 20 KO), broniąc tym samym tytuł wagi półśredniej w wersji WBO. Sędziowie jednogłogłośnie typowali przewagę Pac-Mana w stosunku 119:109, 119:109 oraz 120:108.
Clottey skutecznie bronił się za podwójną gardą i raz na jakiś czas próbował zaskoczyć Filipińczyka pojedynczym uderzeniem. Pacquiao natomiast bił ponad trzy razy częściej, starał się ominąć szczelną gardę rywala ciosami na korpus, ale nie zdołał powalić dobrze broniącego się pretendenta. Ponad 50 tysięcy kibiców oglądało więc kolejny pokaz boksu Manny'ego, który w końcu po dokładnie dwóch latach musiał przeboksować pełen dystans. Więcej informacji już wkrótce...
Już w drugiej minucie walki z Davidem Diazem (35-3-1, 17 KO) Humberto Soto (51-7-2, 32 KO) rzucił swojego rywala na deski po kontrze z lewgo sierpowego. Diaz chciał jak najszybciej odrobić straty, jednak Soto tylko na to czekał i co chwilę kontrował swojego atakującego bez głowy przeciwnika. W starciu czwartym i piątym David oszedł do głosu, lecz Humberto skutecznie finiszował, przypieczętowując swoje zwycięstwo kolejną kontrą w dwunastej odsłonie, po której jego przeciwnik po raz drugi był liczony.
Po ostatnim gongu sędziowie jednogłośnie typowali przewagę Soto w stosunku 117:109, 117:109 oraz 115:111, dzięki czemu dorzucił on do swojej kolekcji tytuł WBC wagi lekkiej.
Po dwóch pierwszych wyrównanych rundach, od trzeciej silniejszy fizycznie Alfonso Gomez (22-4-2, 11 KO) zaczął coraz bardziej spychać Jose Luisa Castillo (60-10-1, 52 KO) do obrony.
W piątym starciu Gomez trafił mocno akcją lewy-prawy prosty, uderzył kilka razy na tułów byłego mistrza świata wagi lekkiej i całkowicie odebrał mu ochotę do kontynuowania pojedynku. W przerwie pomiędzy piątą i szóstą rundą Castillo wraz ze swoim narożnikiem poddał walkę i to już jest chyba koniec wspaniałej kariery tego meksykańskiego wojownika.
Po zaciętych dziesięciu rundach walki w Dallas John Duddy (29-1, 18 KO) zwyciężył po niejednogłośnym werdykcie Michaela Medine (23-2-2, 18 KO).
Robert Chapa odebrał Medinie punkt w ósmej rundzie za cios poniżej pasa, jednak nie wpłynęło to ostatecznie na rezultat. Sędziowie typowali dwukrotnie 96:93 na korzyść Johna i 93:96 na jego rywala. Dzięki temu Duddy przybliżył się do pojedynku z synem legendarnego "Cesarza", Julio Chavezem Juniorem.
Jak wiadomo Antonio Margarito (37-6, 27 KO) na początku maja powróci do boksu zawodowego. Jeszcze nie wiadomo kto będzie jego pierwszym rywalem, natomiast sam pięściarz zadeklarował, że to on będzie kolejnym przeciwnikiem Manny'ego Pacquiao, o ile naturalnie ten za kilka godzin upora się z Joshua Clottey'em.
"Od mojej ostatniej walki trenuję regularnie dzień w dzień i nie miałem nawet problemów z utrzymaniem odpowiedniej wagi. Chcę z powrotem moich tytułów i chcę pojedynku z Pacquiao. Mogę z nim walczyć wszędzie, nawet w jego kraju" - powiedział Margarito, który choć ceni umiejętności Clottey'a, to jednak nie daje mu szans z Pacquiao - "Clottey to twardy koleś z dobrą obroną. Jego problem polega natomiast na tym, że nie wyprowadza za dużo ciosów. Manny za to będzie dla niego za szybki i zbyt silny".
Marco Huck (28-1, 21 KO) łatwo uporał się z Adamem Richardsem (23-3, 15 KO), już po raz drugi broniąc tytuł mistrza świata federacji WBO kategorii cruiser.
Niemiec już w pierwszej rundzie trafił ładnie w zwarciu krótkim prawym sierpem, a także naruszył pretendenta prawym na tułów, co widać było po twarzy Amerykanina. W drugiej odsłonie mistrz na chwilę oddał inicjatywę, ale w końcówce znów wstrząsnął rywalem kombinacją lewy-prawy prosty.
Koniec nastąpił w trzecim starciu. Marco trafił mocnym prawym sierpowym i gdy zorientował się, że Richards jest zraniony, natychmiast zasypał go całą lawiną ciosów. W końcu półprzytomnego pretendenta uratował sędzia Mark Nelson, stopując walkę pół minuty przed końcem trzeciej rundy.
Koszulka z narożnika Alberta "Dragona" Sosnowskiego. T-shirt DRAGON z dużym nadrukiem na piersi. Duży nadruk na plecach. W prawym boku wszywka żakardowa. Pod pachami wstawki z wywietrznikami.
W PREZENCIE FOTOGRAFIA Z AUTOGRAFEM GRZEGORZA PROKSY!
Alexander Povetkin (19-0, 14 KO) po raz drugi wystąpił ze sławnym Teddy Atlasem w narożniku i już widać wyraźnie zmiany w jego boksowaniu. Były mistrz Europy, świata i olimpijski nie był co prawda w przeszłości tylko jednoręcznym bokserem, ale zawsze tą wiodącą była ręka prawa. Dziś jednak pokazał zupełnie nowe akcje w swoim arsenale, oparte przede wszystkim na lewym podbródkowym i lewym sierpie.
Już w połowie pierwszej rundy Rosjanin po zwocie doskoczył do Javiera Mory (22-6-1, 18 KO) i posłał go na deski lewym sierpowym. Do przerwy władował jeszcze kilkanaście celnych ciosów i nokaut wisiał w powietrzu. W drugiej odsłonie "Sasza" po prawym prostym poprawił jeszcze kombinacją lewy-prawy sierp i rywal znów był liczony. Meksykanin okazał się wyjątkowo ambitny i pomimo lania jakie zbierał cały czas, dotrwał aż do piątego starcia. Wtedy właśnie Povetkin po raz kolejny zranił go lewym sierpowym bitym po zwodzie, poprawił przy linach serią kilku szybkich ciosów i Mora bezwładnie po raz trzeci osunął się na matę ringu. Tym razem Daniel Van de Wiele już bez zbędnego liczenia zdecydował się poddać Javiera, ogłaszając wygraną Alexandra przez TKO.
Yoan Pablo Hernandez (21-1, 11 KO) pewnie pokonał Cesara Davida Crenza (18-4, 11 KO), ale po raz kolejny zanudził publiczność asekuranckim boksem.
Kubańczyk wyraźnie górował nad rywalem techniką i siłą, spokojnie wygrywał rundę po rundzie, jednak boksował statycznie, nie zmieniał tempa i nie za bardzo kwapił się do ostrzejszego ataku. Po ostatnim gongu wszyscy sędziowie - w tym również Paweł Kardyni, punktowali zgodnie 120:108 na korzyść Hernandeza (WBC #5, WBA #9, IBF #5), który tym samym obronił interkontynentalny pas federacji IBF kategorii cruiser.
Wysoko notowany w wadze cruiser (WBC #9, IBF #12) Alexander Frenkel (22-0, 17 KO) pokonał jednogłośnie na punkty Michaela Simmsa (21-13-2, 13 KO), ale były mistrz świata amatorów pokazał mu kilka sztuczek i na pewno tego typu walki pomogą Ukraińcowi z niemieckim paszportem w dalszej karierze.
Silniejszy fizycznie Frenkel atakował i był stroną przeważającą w tych ośmiu rundach, jednak 36-letni Amerykanin kilkakrotnie złapał go na kontrę z prawej ręki, a Alexander pod koniec potyczki wyraźnie opadł już z sił i nie atakował już tak zaciekle jak na początku. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 79:73, 79:73 i 79:75 na korzyść Niemca.
Kubrat Pulev (7-0, 5 KO) powoli zaczyna wyrastać na wschodzącą gwiazdę wagi ciężkiej. W sumie nic w tym dziwnego, skoro w czasach amatorskich pokonywało się tak znanych zawodników jak Solis, Aleksejev, Glazkov czy Timurziev. Tym razem ofiarą 29-letniego Bułgara padł doświadczony i ceniony Danny Batchelder (25-8-1, 12 KO).
Po wygranej pierwszej rundzie, w drugiej Pulev po zwodzie na lewy prosty wystrzelił krótkim lewym podbródkowym na szczękę rywala i było po wszystkim. Co prawda Batchelder zdołał się podnieść na osiem, ale doświadczony sędzia Danie Van de Wiele postanowił przerwać pojedynek.
Do pojedynku na szczcie kategorii półśredniej pomiędzy mistrzem WBO, Manny Pacquiao (50-3, 38 KO) a byłym mistrzem IBF, Joshuą Clottey'em (35-3, 20 KO) pozostały już tylko godziny. Przypominamy, że to arcyciekawie zapowiadające się starcie będzie można zobaczyć na antenie Polsatu Sport Extra a także na niekodowanym kanale Eurosport Deutschland nadającym z Astry (19.2 E).
Początek relacji na obydwu stacjach o godz. 3:00. Powtórki o godz. 7:30 na Polsacie Sport i o godz. 9:00 na Eurosport Deutschland.

Jak donosi witryna fightnews możliwy jest rewanż pomiędzy Juanem Manuelem Marquezem (50-5-1, 37 KO) i Juanem Diazem (35-3, 17 KO). Możliwy termin to 10 lipiec. Pojedynek miałby się odbyć w Mexico City, rodzinnym mieście Marqueza.
W pierwszej walce tych pięściarzy lepszy okazał się Meksykanin, zwyciężając Diaza przez TKO w 9 rundzie. Walka stała na wysokim poziomie, punktacje sędziow wskazywały remis (75-77, 76-76, 77-75).
Bardzo ciekawie zapowiada się konfrontacja na szczycie wagi półciężkiej, pomiędzy Jeanem Pascalem (25-1, 16 KO), a dobrze znanym polskim kibicom, jedynym pogromcą Tomasza Adamka, Chadem Dawsonem (29-0, 17 KO). Do starcia dojdzie dopiero 14 sierpnia w Kanadzie, ale atmosfera już robi się gorąca.
Stawką pojedynku będą pasy organizacji WBC i IBO. Urodzony w straszliwie zniszczonym ostatnio, przez ogromne trzęsienie ziemi Port-au-Prince na Haiti Pascal, już nie może doczekać się tego pojedynku.
- Strasznie się cieszę, że dojdzie do tego starcia i jestem tym ogromnie podekscytowany. Dawson to przecież jeden z najlepszych na świecie bokserów, a ja chcę wygrywać z właśnie z najlepszymi.
Jak donosi brytyjska gazeta ‘Metro’, jeden z jej dziennikarzy John Higginson weźmie udział w nietypowej walce bokserskiej. W jednym z pubów w północnym Londynie stoczy on pojedynek z Robem Gilliesem, walcząc z nim zarówno na ringu, a także rozgrywając partię szachów.
Połączenie pięściarstwa i jednej z najstarszych i najpopularniejszych gier na świecie, cieszy się sporym zainteresowaniem. Zawodnicy jedną rundę walczą na ringu, a w kolejnej rywalizują przy pomocy szachowych figur. Ten nietypowy sport wymyślił w 1992 roku artysta Enki Bilil. A hip- hopowy zespół Wu-Tang Clan nagrał o nim utwór pod tytułem ‘Da Mystery of Chessboxin’. Pierwsze mistrzostwa świata rozegrano w 2003 roku w Amsterdamie. Startujący w tej nietypowej dyscyplinie zawodnicy, aby zwyciężyć muszą wykazać się zarówno wysokimi umiejętnościami bokserskimi, a także błyskotliwym i analitycznym umysłem. Mottem World Chess Boxing Organisation (WCBO), jest zdanie: ‘Walka kończy się w ringu, ale wojny rozgrywamy na planszy’.
Sobota, 20 marca
19:30 Kołodziej - Krence, Polsat Sport
20:30 Kliczko - Chambers, Canal + Sport 2
Niedziela, 21 marca
00:35 Kołodziej - Krence, Polsat
Sobota, 27 marca
22:30 Kretschmann - Bakhtov II, Sat 1
Niedziela, 28 marca
3:00 Abraham - Dirrell, Polsat Sport Extra
Sobota, 17 kwietnia
23:15 Zbik - Spada II, ZDF